Witajcie, Podróżnicy!
W dziejach Kontynentu był czas, gdy brakowało elfów, które zadbałyby o przyrodę 🌳🌲🌳 Nie było nikogo, kto mógłby zająć się naturą, a szczególnie roślinami potrzebującymi szczególnej opieki. Żaden człowiek nie miał umiejętności, które pozwoliłyby mu dobrze zająć się tymi terenami 🌱 Potrafił jedynie dbać o zboże rosnące na polach i sady pełne owocujących drzew. Dlatego potrzebni byli drinowie.
Wzrostem nie dorównywali nawet krasnoludom. Nie posiadali bród, chodzili boso po swoich ziemiach. Nie byli silni, ale nie brakowało im zręczności i sprytu, a przede wszystkim talentu do opieki nad roślinami 🌼🌿 Zamieszkali w największej z dolin na Kontynencie, którą nazwali Doliną Tysiąca Kwiatów (za czasów Ariadny znanej jako Dolina Miecza).
Tam budowali proste domy i opiekowali się roślinnością 🌺 Stali się ogrodnikami i rolnikami. Właśnie u nich rosły zioła leczące niemal każdą chorobę i radzące sobie z prawie każdą raną. A pola i sady dawały przepyszne plony 🌿 Drinowie chętnie handlowali z innymi ludami, a szczególnie z mieszkańcami Dorknes.
Obecnie jednak zbytnio nie przepadają za ludźmi. Zwłaszcza po tym, co wieki temu wydarzyło się na ich ziemiach. Doszło wtedy do bitwy, która omal nie doprowadziła do zniknięcia z Kontynentu całego tego ludu ⚔ Ale o tym będziecie mogli przeczytać w „Zbuntowanym, który chronił” już w kwietniu.
~Aleksandra
PS A w dzisiejszym newsletterze przekonacie się, jak wyglądało starcie marynarzy z morską bestią. I czy załodze udało się ją przepędzić. Jeśli nie chcecie, by ominęła Was ta historia, koniecznie dołączcie do przygody poniżej 👇
