Fythu!
Tak, to właśnie dziś! Premiera „Zbuntowanego, który chronił”! Już od dawna czekałam na ten dzień, gdy wreszcie będę mogła podzielić się z Wami dalszymi losami Ariadny 🥳
Wreszcie możecie się przekonać:
📖 Jak wyglądała wyprawa Ariadny do legendarnych ludów;
📖 Czy dziewczyna zdołała je odnaleźć;
📖 Z jakimi wyzwaniami musiała mierzyć się w drodze;
📖 I kim jest tytułowy Zbuntowany.
Jeśli więc chcecie zagłębić się w lekturę, to koniecznie wpadnijcie do e-księgarni (tutaj znajdziecie listę) i zamówcie egzemplarz Zbuntowanego 😉
Na zachętę zostawiam Wam krótki fragment:
Wiedziałam, że Kontynent zamieszkiwało wiele ras, ale część z nich od dawna przeszła do legend. Wśród ludzi i innych ludów krążyły jednak pogłoski, że może nie są jedynie bajką, ale żywymi istotami, na które można liczyć w zbliżającej się walce. Niektóre elfy – jak Lisan, syn Soratesa, czy Rameti – nawet nalegały, by posłać do tych ras kogoś budzącego zaufanie. Na przykład zwyczajną dziewczynę, która zyskała sobie przyjaźń mrawa.
Takim sposobem mój pobyt w El’darum się przedłużył. Zaledwie parę dni wcześniej trenowałam szermierkę, lecznictwo, poszerzałam swoją wiedzę o językach oraz kulturze ekidów i attików, z których wywodzili się fati i odrzuceni. Przyswajałam wszystko, co tylko mogło mi się przydać w moim zadaniu. Aż w końcu opuściłam bezpieczne mury w towarzystwie Rametiego i Losinisa.
Nasz plan podróży był pozornie prosty. Wpierw mieliśmy się udać do drinów z Doliny Miecza – Sorates powiadomił ich o naszym przybyciu i towarzyszącym nam mrawie. Tutaj zamierzaliśmy uzupełnić zapasy, wypocząć i wypytać mieszkańców, czego możemy oczekiwać w dalszej drodze. Stąd też prowadziła najprostsza trasa do kolejnych naszych sojuszników, ekidów z Zamironu, do których zmierzaliśmy w następnej kolejności. Zamieszkiwali najchłodniejsze tereny Kontynentu i znani byli ze skomplikowanej etykiety. A przy tym mogli nam wiele powiedzieć o fatich. Wieki temu – gdy jeszcze nie wiedzieli, jak radzić sobie z dokuczliwym zimnem – pewien Szkodnik odwiedził ich wioskę. Pokazał, jak tworzyć białe, grube futro, a potem odszedł. Wtedy nowe ubranie przylgnęło do ich ciał i prawie całkowicie je zakryło. Co więcej, w ogóle nie chroniło przed chłodem. Przemienieni ekidzi musieli więc opuścić rodzinne strony i przyjęli miano fatich, białych znikaczy. I to ich zamierzaliśmy odnaleźć po opuszczeniu Zamironu.
Później czekała nas podróż przez Las Palietan, a może nawet do Dżungli Syriasti. Wiele zależało od tego, gdzie uda nam się trafić na odrzuconych. Byli to attikowie, których starszyzna wypędziła z domów z powodu uszczerbków na ciele. Prawo bowiem nie miało litości i wystarczyło, że ktoś stracił palec, a już musiał opuścić wioskę. Dawniej taki człowiek stawał się posiłkiem drapieżników, ale odkąd powstał lud odrzuconych, każdy miał szansę na przeżycie.
Choć plan brzmiał prosto, wcale taki nie był. Podobno od wieków nikt nie widział fatiego czy odrzuconego na własne oczy. Dla większości mieszkańców Kontynentu ludy te były już jedynie legendą. A ja zamierzałam je odnaleźć i przekazać im wiadomość od Księcia z nadzieją, że pomogą nam pokonać Onyksa.
~Zbuntowany, który chronił (mojego autorstwa)
Jak Wam się podoba? Jesteście ciekawi, co będzie dalej?
Sustas vi na sali teng ne’ plagoslavikton!
Aleksandra
Kronikarz Svate
PS Zapraszam Was też na całodzienne wydarzenie na moim IG. Nie zabraknie ciekawostek z Kontynentu, fragmentów Zbuntowanego i wielu innych niespodzianek 😁
