Choć wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, większość wolała nie mówić o tym głośno. Starali się wierzyć, że niczego im nie zabraknie, aż zdołają dotrzeć do ziem ludzi. Gdyby jednak woda i jedzenie skończyły się przed przybiciem do Kontynentu, sytuacja stałaby się dosyć nieciekawa. Z tego względu wyznaczono grupę elfów odpowiedzialnych za zapasy. Miały zadbać, by każdy statek miał wszystkiego pod dostatkiem. Pakowały do lekkich płóciennych worków suszone rośliny i ograniczały ilość naczyń…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. X
Fisean poklepał go po ramieniu. – Właśnie tak. I przekonamy się, na ile człowiek jeszcze nas potrzebuje. Ta myśl też wcześniej przemknęła przez głowę Daseana. Bardzo pragnął przybyć do ludzi, odbudować przyjaźń i im pomagać. Oczami wyobraźni widział miejsce podobne do tego, o którym opowiadał ojciec i inni ze starszych. Miejsce, gdzie człowiek i elf pracowali ramie w ramię, by tworzyć i rozwijać. Wiedział jednak, że wcale nie musi tak to wyglądać. I z pewnością nie powinien się łudzić, że na samym…
Wokół recenzji wewnętrznej III tomu Bielijonu
Kochani! Dziś podsumuję pewien czas pracy nad Zbuntowanym, który chronił. Gdy Żona skończyła serię gruntownych poprawek po moim pierwszym kontakcie z tekstem, ponownie wziąłem opowieść na warsztat. Po tym etapie nastąpił czas wspólnej pracy nad książką, ostatnie szlify przed oddaniem jej w ręce profesjonalistów. I tak oto dotarliśmy do recenzji wewnętrznej. Beta Czytelnik, a może raczej Pierwszy Redaktor? To było dla mnie drugie podejście do III tomu Bielijonu. Tym razem tekst…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. IX
Nie martwiłby się aż tak, gdyby wyruszał całkiem sam. Jednak wziął na siebie odpowiedzialność na swoich braci i siostry, którzy mu zaufali. Nie mógł im pokazać, że sam zaczyna mieć wątpliwości. Nie chciał, by tak jak on zaczęli się bać. – Zostało jeszcze parę tygodni – zauważył Fissean. – Przygotujemy się jak najlepiej, a Eliam dokończy swoje wykłady. – Ale nie uprzedzi nas o wszystkim. Nie jest w stanie przewidzieć każdej sytuacji. – Nie, ale zrobi, co w jego…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. VIII
– Rozejrzał się znów wokół. – I sądzę, że nam też może się udać. Bez względu na to, jak wygląda obecnie życie ludzi, warto do nich ruszyć i przekonać się na własne oczy, czy jeszcze jesteśmy im potrzebni, czy może całkiem dobrze radzą sobie bez nas. – Wystarczy Riseanie – wtrącił się starszy elf. – Dziękujemy ci za opowieść, ale to nie miejsce ani czas, by nakłaniać innych do wyprawy. Ta noc ma być radością,…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. VII
Kapitan panował nad sterem, wydawał polecenia i nie tracił z oczu swojego celu. Wiedział, że teraz toczy się najważniejsza część tego etapu podróży. Jeśli się nie zawaha, jeśli dobrze pokieruje załogą, zdołają bezpiecznie przepłynąć dalej. Fale jednak starały się powstrzymać załogę. Zdawało się, jakby przestrzegały, że to ostatnia szansa elfów na powrót na bezpieczny ląd. Potem będą mogły jedynie płynąć dalej przez morze. Ale marynarze właśnie tego…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. VI
– Kapitan wielokrotnie odwracał się w kierunku wyspy. Machał bliskim i starał się nie myśleć o tym, że pewnie nigdy więcej ich nie ujrzy. Że nigdy więcej nie przejdzie się po tych ziemiach, nie dotknie tych drzew. Że zostawia to wszystko za sobą z powodu jednego celu. Pragnął pomóc ludziom. Z bólem serca odwrócił się i zapatrzył na granicę fal. Właśnie dzięki niej nikt nigdy nie zakłócił spokoju Ojczyzny. Nie dało się…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. V
Początkowo jego bracia i siostry jedynie przyglądali się jego działaniom, ale potem sami zaproponowali pomoc, dzięki czemu budowa posuwała się coraz szybciej. I gdy statek stanął na wodach gotowy do podróży, okazało się, że elf nie wyruszy sam. Miał pełną załogę, która zamierzała wypłynąć razem z nim w nieznane – zakończył cicho. – I co dalej? I co dalej? – szepty nabierały na sile. Nikt nie chciał uwierzyć, że Risean zamierza przerwać opowieść…
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. IV
– Custos stworzył naszą rasę, by pomagała ludziom. Nie powinniśmy się chować po kątach i udawać, że nie obchodzi nas zupełnie ich los. Kilka osób pokiwało zgodnie głowami. – Dlatego ukradłeś łódź i popłynąłeś na pewną śmierć? – prychnął ktoś. – Nie kłóćmy się – starszy przerwał spór, zanim na dobre rozgorzał. – Masz rację, Riseanie, ale nie o tym była moja opowieść. Jeśli chcesz, możesz przytoczyć własną….
Opowieści o Daseanie – Wyprawa, rozdział XI, cz. III
Starsi wspominali czasy, gdy żyli jeszcze w Svate. Gdy pomagali ludziom budować pierwsze wioski, razem z nimi uczyli się natury i jej cykli, poznawali zwierzęta, odkrywali nowe receptury na posiłki i leki – czasem całkiem samodzielnie, czasem z pomocą Opiekunów. Był to czas, gdy zdawało się, że wszystko będzie cudownie. Każdy dzień zaczynał się spokojnie, niemal leniwie. Słońce powoli wychylało się zza horyzontu i malowało niebo ognistymi…
